piątek, 21 grudnia 2012

Pindziesiąt twarzy Greya (6/?)



Choroba dopada nawet najsilniejszych. Szczególnie przed końcem świata. Obiecałam w czwartek, zaniemogłam, ale już jest tutaj. Tak więc ja sobie piszę z katarkiem i zmęczona sprzątaniem przedświątecznym. 
A na niebiesko pisze kompletny ignorant, który widzi te urywki z jakiejś durnej dla niego książki i komentuje je w śmieszny sposób.
Śmieszny wg niego. Czyli Cpt.Obi
A na fioletowo Winky, której się nie chce pisać własnych analiz, więc wpieprza się w cudze, trololo. ^^


Koniec świata! A raczej czerwony pokój miłości Greya, czy jakoś tak. Pamiętacie ostatnio? Anastazja otwiera drzwi i przenosi się do pokoju średniowiecznej inkwizycji. Pomieszczenie oczywiście jest czerwono-czarne (standard, tak jak burdel też musi być w kolorze czerwieni  i różu w każdej powieści).


Pierwsze, co zwraca moją uwagę, to zapach: skóra, drewno,
środek do polerowania o delikatnie wyczuwalnej nucie cytrusowej. (to drewno czy środek do polerowania, bo chyba detergenty skutecznie zabijają zapach)
Bardzo przyjemny. Światło jest stonowane, subtelne. Prawdę
mówiąc, nie widzę jego źródła; ukryte jest gdzieś pod gzymsem
wokół ścian, roztaczając nastrojową poświatę. Ściany i sufit są
w odcieniu bordowym, co sprawia, że spore pomieszczenie wydaje
się bardziej przytulne (nie prawda, bordo jest ciemne, więc automatycznie pomniejsza pomieszczenie i bez odpowiedniego zastosowania innych elementów przytłacza. Wiem, bo miałam bordowe ściany w pokoju kiedyś) (co Ty w ogóle wiesz, czarne jest fajne =D), a podłogę pokrywa stary lakierowany parkiet.
Na ścianie naprzeciwko drzwi widzę duży drewniany krzyż,
przymocowany na kształt litery X. Wykonano go z lakierowanego
mahoniu, a na każdym końcu znajdują się kajdanki. Pod sufitem
podwieszono wielką żelazną kratę o wymiarach co najmniej metr
na półtora, a z niej zwisają najprzeróżniejsze sznury, łańcuchy
i błyszczące kajdany. Na ścianie obok drzwi przymocowano dwa
długie, lakierowane, misternie rzeźbione kawałki drewna, trochę
przypominające szczeble balustrady, ale dłuższe, a na nich
zawieszono zaskakującą kolekcję rózg, pejczy, szpicrut i śmiesznych
kijków z piórami. Takie jak francuskie pokojówki? No co, tylko tak mi się kojarzy kijek z piórkami… A mi z zabawką dla kota.
W pobliżu drzwi stoi pokaźnych rozmiarów mahoniowa
komoda z mnóstwem szuflad wyglądających tak, jakby
przechowywano w nich eksponaty w starym muzeum. Ja nie wiem, gdzie ty chodziłaś, że muzealne eksponaty pokazuje się w szufladach. Ja też nie wiem w jakich muzeach przechowuje się pejcze, a ogólny opis pomieszczenia brzmi jak wymarzona chata gwałciciela. Przez chwilę
się zastanawiam, co rzeczywiście się w nich kryje. A chcę to w ogóle
wiedzieć? W kącie na końcu pomieszczenia stoi ławka obita
czerwono brunatną skórą, a na ścianie obok przymocowano
drewniany błyszczący wieszak, który wygląda jak uchwyt na kije
do bilardu. Po dokładniejszych oględzinach stwierdzam, że zamiast
kijów znajdują się tam laski o różnej długości i średnicy. SILVER DILDO!
W przeciwległym kącie stoi solidny, niemal dwumetrowy stół –
lakierowane drewno plus rzeźbione nogi – a pod nim dwa taborety.
Ale to łóżko jest elementem dominującym w tym
pomieszczeniu. Olbrzymi, ozdobnie rzeźbiony mebel w stylu rokokoko Euro spoko,
z czterema kolumienkami. Wygląda mi to na koniec dziewiętnastego
wieku. Pod baldachimem dostrzegam kolejne połyskujące łańcuchy
i kajdanki. Na łóżku nie ma pościeli... jedynie materac obity
czerwoną skórą i kilka poduszek z czerwonej satyny. Dużo czerwonego.. czyżby to był zamtuz? =D Skórzany MATERAC? Nie jestem zbytnio obeznana w S&M (autorka zresztą też), ale to brzmi niedorzecznie. o.O
W nogach łóżka, w odległości zaledwie pół metra stoi duża
kanapa w kolorze ciemnobrunatnym: dokładnie na środku
pomieszczenia, przodem do łóżka. Dziwne ustawienie, kanapa
naprzeciwko łóżka...? (No… domyśl się. Ofermo) I uśmiecham się do siebie – akurat kanapę
uznałam za dziwną, gdy tymczasem to właśnie ona jest tutaj
najzwyczajniejszym elementem wyposażenia. Ahahaha ale ja jestem głupiutka… ŚCIAGAJ SPODNIE! Unoszę głowę
i przyglądam się sufitowi. W różnych odległościach przytwierdzono
do niego karabińczyki. Ciekawe po co. (Naprawdę po tym wszystkim masz problem w domyśleniu się PO CO są te karabińczyki?) (Może ma IQ temperatury pokojowej w Stalingradzie.. W 1943!!) W sumie dziwne, ale to całe
drewno, ciemne ściany, nastrojowe oświetlenie i ciemnobrunatna
skóra czynią to pomieszczenie delikatnym i romantycznym... Wiem,
że prawda jest zgoła inna, ale taki jest właśnie romantyzm w stylu
Christiana. Dziękuję bardzo za taki romantyzm. Romantyzm w tym miejscu zależy od punktu widzenia. :P
 Facet pokazuje jej pokój, w którym odbywa się ostry BDSM. Patrząc na ten opis nie można pomyśleć o czymkolwiek innym. A ta durna ci…cizia, ciągle ma jakiś zator w przepływie neutronów. I wciska jeszcze tam romantyzm. Jak motylka w gówno.

Moja
podświadomość dała drapaka, sparaliżowało ją albo po prostu
wyzionęła ducha. Ja też jestem jak sparaliżowana. Jestem w stanie
obserwować i chłonąć nowe informacje, ale nie mówić,
co w związku z tym czuję. Jak się powinno zareagować na wieść,
że twój potencjalny kochanek to pokręcony sadysta lub masochista? No nie wiem, może uciekać?
Strach... tak... to uczucie jest chyba nadrzędne. Teraz je rozpoznaję.
I dziwne, ale nie strach przed nim – nie sądzę, aby zrobił mi
krzywdę, no, przynajmniej nie bez mojej zgody. Tyle pytań
przebiega mi przez głowę. Dlaczego? Jak? Kiedy? Jak często? Kto?
Podświadomość: jedna z niewielu części Any, która myśli. x)

– Ty robisz to ludziom czy oni tobie?
Kąciki jego ust unoszą się. Jest albo rozbawiony, albo czuje
ulgę.
– Ludziom? – Kilka razy mruga powiekami, jakby się
zastanawiał nad odpowiedzią. – Robię to kobietom, które mają na to
ochotę.
Nie, Grey, nie ludziom, a KROWOM chociażby. Głupie pytanie. Ja miałem szczerą nadzieję, że powie, że zwierzęta, nawet dr House oglądał sex z delfinami. Btw kobiety to wg nich nie ludzie? O.o Nope, w tym uniwersum kobiety to uległe worki na spermę, które powinny być własnością mężczyzn i z ślepym uwielbieniem uważać to za szczyt romantyzmu. Boziu, co ja czytam... T_T

– Skoro masz ochotniczki, to dlaczego przyprowadziłeś tutaj
mnie?
– Ponieważ chcę robić to z tobą. Bardzo chcę.
Czekam na pytanie „Co robić”. Na szczęście jest nam podarowane.

– Jesteś sadystą?
– Jestem Panem. – Szare oczy płoną.
Może mu się te oczy wypalą i nie ominie nasz przebrnięcie przez opisy seksu. Albo to Iillidan i wchłonie jej czaszkę!.

– A co to znaczy? – pytam szeptem.
– To znaczy, że chcę, abyś dobrowolnie mi się poddawała.
Marszczę brwi, próbując przyswoić jego słowa.
– A po cóż miałabym to robić?
– Aby mnie zadowolić – szepcze, przechylając głowę. Przez
jego twarz przemyka cień uśmiechu.
Nie widzę różnicy między Panem a sadystą.

Zadowolić go! Chce, abym go zadowoliła! Zadowoliła
Christiana Greya. I w tym momencie dociera do mnie, że owszem,
dokładnie na to mam ochotę. Pragnę, aby był ze mnie zadowolony.
To jak objawienie.
Chciałam tutaj wrzucić Matkę Boską w blasku etc. Ale po chwili zastanowienia stwierdziłam, że to niesmaczne. Więc niech Ana objawia się sobie sama. Sobie.

– Masz więc frajdę z nakłaniania mnie do robienia tego,
co mi każesz.
– Chodzi o zdobycie twojego zaufania i szacunku, tak żebyś
mi na to pozwoliła. Twoja uległość sprawi mi wiele przyjemności
i radości. Im większa twoja uległość, tym większa moja radość; to
bardzo proste równanie.
– Okej, a co z tego mam ja?
Wzrusza ramionami i minę ma niemal skruszoną.
– Mnie – odpowiada z prostotą.
Panie Grey, jaki pan jest skromny.
Oczywiście jak każde opko nakazuje, Grey zaprowadza Anę do białego pokoju z białą pościelą. Wróć. Łóżko z białą pościelą, wielkie okno, no wiadomo. Pokój ma być Any na czas „przeprowadzania się” do Greya. Czyli od piątku do niedzieli. Oczywiście, łaskawy Pan pozwala swojej niewol… wróć, to jeszcze nie tu. Pozwala on jej umeblować go jak chce.

– Będę tu spać?
– Tak.
– Nie z tobą.
– Nie. Już ci mówiłem. Nie sypiam z nikim z wyjątkiem
ciebie, kiedy jesteś w stanie upojenia alkoholowego. – W jego
spojrzeniu widać reprymendę.
Spokojnie Grey, nawet się nie obejrzysz, a twoja kreacja posępnego bohatera spadnie na łeb i na szyję. Mądrze, ofiara nic nie pamięta a on się wybawi.

– Mój pokój jest na dole. Chodź, na pewno jesteś głodna.
– Dziwne, ale wygląda na to, że straciłam apetyt – mówię
z rozdrażnieniem.
– Musisz jeść, Anastasio – upomina mnie i biorąc za rękę,
prowadzi z powrotem na dół.
Obsesja Greya na temat jedzenia po raz pierwszy… Byłby dobrą babcią!

Siadają przy stole i rozmawiają na temat swojej przyszłości. Czyli że do podpisania jest jeszcze kilka innych papierów, a Greya interesuje jedynie relacja wypupczenia Anastazji. Inne opcje nie wchodzą w grę. Trochę to smutne. Facet pożąda kobiety tylko po to, żeby zamknąć się z nią w pokoju zabaw i nic więcej. Żadnego ciepła drugiego człowieka. Nic, zero. Może zrobił jej ciepłe jedzenie? Tak czy siak pewnie zadba żeby miała coś ciepłego w ustach…
Ale chwila! To jest przecież erotoopowiadanie „Pięćdziesiąt twarzy Greya”! Tak więc nic, co zostało wykreowane, nie zostanie takie do końca. ;) Wszystkie harlequiny tak działają: każdy największy macho i buc-masochista na koniec zmienia się w ciepłego i kochającego mężusia i tatusia trójki uśmiechniętych bobasków. ^^

– Wszystkie zostały spisane. Przejrzymy je, jak już zjemy.
Jedzenie. Jak mogę teraz jeść?
– Naprawdę nie jestem głodna – szepczę.
– Zjesz coś – mówi dobitnie. Dominujący Christian,
wszystko staje się jasne. – Masz ochotę na jeszcze jeden kieliszek
wina?
Obsesja Greya po raz drugi…

– Jedz!
– Nie. Jeszcze niczego nie podpisałam, więc na razie będę
robić to, na co mam ochotę, jeśli ci to nie przeszkadza.
I po raz trzeci! Sprzedane…! A nie, to zaraz, jak podpisze dokumenty. Czyli za tydzień.

Jeśli kogoś to interesuje to Grey miał 15 kobiet w swoim życiu i kiedyś też był „bity”. Przechodzą do gabinetu, gdzie Ana dostaje do swoich łapek część umowy:

ZASADY
Posłuszeństwo: Uległa będzie wypełniać wszystkie wydawane przez
Pana polecenia bezzwłocznie i bez zastrzeżeń. Uległa wyrazi zgodę
na każdą czynność seksualną, którą Pan uzna za odpowiednią
i przyjemną, z wyjątkiem czynności wymienionych w granicach
bezwzględnych (Załącznik nr 2). Uczyni to z ochotą i bez wahania.
Sen: Uległa ma obowiązek spać minimum siedem godzin podczas
tych nocy, których nie spędza w towarzystwie Pana. Siedem? Naprawdę? 
Jedzenie: Uległa będzie spożywać regularne posiłki w celach
zdrowotnych i dla zachowania dobrego samopoczucia z zalecanej
listy pokarmów (Załącznik nr 4). Uległa nie będzie podjadać między
posiłkami; wyjątek stanowią owoce. Dieta na pewno podniesie jej samopoczucie T.T Szczególnie bez podjadania czekolady. Na BANK będzie szczęśliwa T.T A może pić piwo?
Ubiór: W czasie obowiązywania niniejszej Umowy Uległa będzie
nosić wyłącznie te stroje, które zostały zaakceptowane przez Pana.
Pan ustanowi w tym celu specjalny budżet, z którego Uległa będzie
korzystać. Doraźnie Pan będzie towarzyszył Uległej podczas robienia
zakupów. Jeśli Pan wyrazi taką wolę, Uległa będzie w okresie
obowiązywania Umowy nosić ozdoby i dodatki wymagane przez
Pana, w jego obecności bądź w innym czasie, jaki Pan uzna
za stosowny. Impretyw opkowy. I to tak chamski, że aż dupa boli… Dopiero będzie ją boleć! :D Jeżu, nie wierzę! Naprawdę są na świecie dziewczyny/kobiety, które są w stanie to czytać i stwierdzić, że to wspaniała rzecz?! Robienie WSZYSTKIEGO na czyjś rozkaz?! A za przeproszeniem, jak jej się srać zachce, to też będzie musiała błagać swego PANA o pozwolenie?!
Aktywność fizyczna: Pan zapewni Uległej usługi trenera osobistego
cztery razy w tygodniu po sześćdziesiąt minut – godziny do ustalenia
między trenerem a Uległą. Trener będzie zdawał Panu relację
z postępów czynionych przez Uległą.
Higiena osobista/dbanie o urodę: Uległa będzie przez cały czas czysta
i ogolona i/lub wydepilowana woskiem. Uległa będzie korzystać
z usług salonu piękności wybranego przez Pana. Częstotliwość
takich wizyt oraz rodzaj zabiegów ustala Pan. Aha, czyli już laserowej depilacji zasponsorować jej nie mógł, tak? Swoją drogą, wydepilować, a ogolić… Dwóch rzeczy na raz się nie da… Laserowa depilacja to podobno pic na wodę, albo nie działa i włosy i tak odrastają, albo zostają blizny. Ale są przecież inne sposoby, np. te nowoczesne kremy, które całkowicie hamują wzrost włosów... Grey jak taki mądry to niech sobie woskiem jajca depiluje.
Bezpieczeństwo: Uległa nie będzie nadużywać alkoholu :CCCCCC, palić,
zażywać narkotyków ani narażać się na niepotrzebne
niebezpieczeństwo.
Zachowanie: Uległa nie będzie nawiązywać relacji seksualnych
z nikim poza Panem. Uległa będzie prowadzić się skromnie,
w sposób godny szacunku. Musi mieć świadomość, iż jej zachowanie
w bezpośredni sposób odbija się na Panu. Zostanie pociągnięta
do odpowiedzialności za wszelkie występki, wykroczenia
i niewłaściwe zachowanie, jakich się dopuści, nie przebywając
w towarzystwie Pana. Chwila, przed chwilą podpisała zobowiązanie, że nie będzie nic gadać na temat Greya, więc automatycznie, nie będzie też gadać, że ze sobą są. Rozumiem całą idee tego, ale jednak jakby mi się to kupy nie trzymało.
Niedotrzymanie któregoś z warunków wymienionych
powyżej będzie skutkować natychmiastowym wymierzeniem
kary, której charakter zostanie określony przez Pana.
Klaps po dupsku!

– Nie jestem pewna w kwestii przyjmowania pieniędzy
na ubrania. Wydaje mi się to niewłaściwe. – Zażenowana poprawiam
się na krześle, a przez moją głowę przemyka słowo „dziwka”. Hehe przez moją też.
– Chcę nie szczędzić ci pieniędzy, pozwól, abym ci kupił
jakieś stroje. Możliwe, że będziesz mi towarzyszyć podczas różnych
wyjść i chcę, abyś dobrze wtedy wyglądała. Jestem przekonany,
że twoja pensja, kiedy już znajdziesz pracę, nie wystarczy na tego
rodzaju stroje, w jakich chciałbym cię widzieć.
– Nie muszę ich nosić, kiedy nie jestem z tobą?
– Nie.
– W porządku. – Potraktuję je jako uniform.
E-e Ana, to wciąż brzmi jak dziwkarstwo. A może kupi jej zbroję szturmowca z SW? :D Podoba mi się ten pomysł, szturmowcy są sexy. :3

Granice bezwzględne (Greya)
Żadnych czynów z udziałem ognia
Żadnych czynów z udziałem oddawania moczu, defekacji ani
ich produktów
Żadnych czynów z udziałem igieł, noży czy krwi
Żadnych czynów z udziałem narzędzi ginekologicznych
Żadnych czynów z udziałem dzieci bądź zwierząt
Żadnych czynów, które pozostawią na skórze trwałe ślady
A liczyłam na małe urwanie ręki. :( Tez miałem nadzieję na zabawę a’la Vader vs Luke.
Żadnych czynów wiążących się z kontrolą oddechu
Pfff, to dupne to sadomaso, jak nawet bez podduszania. Ciekawa jestem, czy autorka czytała de Sade’a, czy się „wstydziała”.

Uch. On
to musi wszystko spisać! Oczywiście – to się wydaje bardzo
rozsądne i szczerze mówiąc, niezbędne... Chyba nikt zdrowy
psychicznie nie miałby ochoty na te wszystkie rzeczy? Mimo
wszystko robi mi się niedobrze.
Ha, ciekawe dlaczego.

I nagle na Greya spada bomba z nieba:

– Jest coś, czego nie zrobisz?
– Nie wiem.
– Jak to nie wiesz?
Wiercę się na krześle i przygryzam wargę.
– Nigdy nic takiego nie robiłam.
– Cóż, a kiedy uprawiałaś seks, spotkałaś się z czymś,
na co nie miałaś ochoty?
Po raz pierwszy od naprawdę dawna oblewam się
rumieńcem.
– Możesz mi powiedzieć, Anastasio. Musimy być wobec
siebie szczerzy, inaczej to się nie uda.
Wbijam wzrok w splecione dłonie.
– Mów.
– Cóż... jeszcze nigdy nie uprawiałam seksu, więc nie wiem –
odpowiadam cicho. Zerkam na niego. Wpatruje się we mnie
znieruchomiały i pobladły.
– Nigdy? – pyta szeptem. Kręcę głową. – Jesteś dziewicą? –
pyta zduszonym głosem. Kiwam głową, ponownie się rumieniąc.
Christian zamyka oczy i wygląda tak, jakby liczył do dziesięciu.
Kiedy je otwiera, piorunuje mnie wzrokiem. – Czemu mi tego,
kurwa, nie powiedziałaś? – warczy.
Człowieku, a kiedy miała ci to powiedzieć? Hej, jestem Anastazja Steel, przybyłam w zastępstwie za moją koleżankę, jestem dziewicą? 

I jeszcze te pretensje. Ładnie panie Grey, ładnie. Ja nie wiem, kto napisał tę książkę, ale mam nadzieje, że go zamkną. To jest chore, nikczemne, zepsute i złe do szpiku kości! Niedobrze się robi od czytania. Normalny facet pozwoliłby pić piwo!!
I cieszył się z dziewicy!

I tak oto, tą foczką kończymy dzisiejszą analizę. Następna powinna się ukazać normalnie w czwartek (tak, teraz to będzie normalnie, że w czwartek), ale, że święta, a jeszcze nie ma północy, więc koniec świata może się w każdej chwili odbyć tak więc…


Idę oczekiwać na moją zombie apokalipsę! 


Obserwatorzy